Casamento

W sobotę byłam na Casamento- to brazylijskie wesele. Było naprawdę piękne. Może to tylko ja, ale wszystkie wesela są w jakiś sposób magiczne. A to było poprostu bajkowe...

Odbyło sie w dekoracyjnej kapliczce. Śpiewał prawdziwy chór. Przez środek kościoła weszły najważniejsze osoby dla młodej pary- tak zwani padrinhos- potężne kobiety z ogromną ilością makijażu i w balowych sukniach, oraz mężczyźni w najlepszych garniturach. To oni byli "świadkami" na ślubie.
 
Potem muzyka ucichła i weszła panna młoda- w ciąży, z potężnym już brzuchem, oparta o ramię ojca, ciągnąc za sobą kilkometrowy welon. Pół kościoła się popłakało. Ze szczęścia!
Odczytano hymn świętego pawła o miłości- niesamowite, że zrozumiałam go nawet po portugalsku! A poza tym każdy miał coś ważnego do powiedzenia.
Potem do kościoła wkroczyły malutkie dzieci niosąc kwiaty i poduszeczkę z obrączkami. Gdy wreszcie dotarły do ołtarza zostały obcałowane ze wszystkich stron!
Państwo młodzi oczywiście pomylili się i założyli sobie obrączki na nieodpowiednie ręce! Przez cały kościół dało się słyszeć: "escerda!" ("lewa!"). Za to przysięgę małżeńską znali na pamięć.

Ich oficjalny pocałunek był bardzo prosty- wręcz muśnięcie. Ale potem pan młody zaczął całować pannę młodą w czoło, dotykać jej brzucha. Potem przyszli padrinhos i też ich obcałowali! I znowu wszyscy się rozpłakali!

Potem odbyło się eleganckie przyjęcie, z masą jedzenia, krojeniem tortu, carpirinhą- klasycznym tu alkoholem, tańcami... Nawet stare ciotki na hasło "muzyka", "tańce", zdjęły eleganckie pantofle i założyły havaianas- najzwyczajniejsze w świecie japonki. A potem poprzebierały się w zabawne maski i szale- przygotowane dla gości. I tak bawiliśmy się aż do rana... !

Thank you! Gerci i Clair for taking me to that beautiful wedding!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Brigadeiro

Boze Narodzenie

Christmas in Portugal